Sposoby akcji i reakcji moralnej.

Z poprzedniego wpisu wiemy, że tak naprawdę cała moralność opiera się na kryterium przyjemności i nieprzyjemności, że jest to jedyne dostępne człowiekowi kryterium, na podstawie którego może on oceniać zjawiska i czyny. Czyny nie tylko swoje, ale również czyny innych ludzi, których jest on obiektem. Może więc on oceniać, czy powodują one u niego przyjemność, czy też nieprzyjemność – i to zarówno bezpośrednio, a więc czy są wprost przyjemne lub nieprzyjemne, jak i też docelowo, to jest, czy są korzystne, czy niekorzystne. Każda taka „akcja” bliźniego domaga się jakiejś mojej „reakcji”.

Sposoby tej reakcji mogą być różne:

  • Jeżeli ktoś odpowiada na nieprzyjemność większą nieprzyjemnością, nazywamy to okrucieństwem.
  • Jeżeli ktoś odpowiada na nieprzyjemność mniejszą nieprzyjemnością, nazywamy to litością.
  • Jeżeli ktoś odpowiada na nieprzyjemność mniejszą od niej (niższą w hierarchii) przyjemnością, możemy to nazwać…miłosierdziem (?).
  • Jeżeli ktoś odpowiada na nieprzyjemność większą od niej (wyższą w hierarchii) przyjemnością, nazywamy to miłosierdziem (a może wielkim miłosierdziem?).
  • Jeżeli ktoś odpowiada na przyjemność większą od niej przyjemnością, nazywamy to hojnością.
  • Jeżeli ktoś odpowiada na przyjemność mniejszą od niej przyjemnością, nazywamy to skąpstwem.
  • Jeżeli ktoś odpowiada na przyjemność mniejszą od niej (niższą w hierarchii) nieprzyjemnością, nazywamy to niewdzięcznością.
  • Jeżeli ktoś odpowiada na przyjemność większą od niej (wyższą w hierarchii) nieprzyjemnością, nazywamy to…wielką niewdzięcznością? A może okrucieństwem?

Oczywiście nazwy te są umowne, można je zmieniać, powyższe wyliczenie to tylko taka propozycja. Jest jednak jeszcze jeden sposób reakcji, którego nazwa ma już większe znaczenie, gdyż jest często przywoływaną cnotą, jedną z cnót kardynalnych. Sposób ten obejmuje właściwie dwa sposoby:

  • Jeżeli ktoś odpowiada na przyjemność taką samą (równą jej w hierarchii) przyjemnością, nazywamy to sprawiedliwością.
  • Jeżeli ktoś odpowiada na nieprzyjemność taką samą (równą jej w hierarchii) nieprzyjemnością, nazywamy to sprawiedliwością.

W tych dwóch punktach zawiera się cała definicja sprawiedliwości. Jej istotą jest owa tożsamość reakcji z akcją, a być może raczej nie dosłownie tożsamość (a przynajmniej nie zawsze), ale pewna równość hierarchiczna, pewna proporcjonalność, zgodność, podobieństwo. Problem leży w ustaleniu granic tej proporcji, w ustaleniu, co jest reakcją proporcjonalną, równą, podobną. Najprościej byłoby reagować dosłownie tak samo, czynem identycznym, nie zawsze jednak jest to możliwe, a nawet gdy jest możliwe, to nie zawsze jest sensowne. Tak jest na przykład w przypadku handlu, począwszy od handlu wymiennego: nie po to daję drugiemu garnek, aby w zamian otrzymać garnek, gdyż jestem garncarzem i garnków mam w brud. Za garnek chcę otrzymać co innego, na przykład mięso. Problem więc leży w ustaleniu ceny, wartości: ile garnków za jaką ilość mięsa.

Tu warto zwrócić uwagę, że w istocie sprawiedliwość jest subiektywna, ponieważ kryterium leżące u jej podstaw – kryterium przyjemności – jest subiektywne. Nie każdemu ten sam czyn sprawia tą samą przyjemność lub nieprzyjemność, gdyż, jak to było powiedziane w poprzednim wpisie, każdy tworzy własną hierarchię przyjemności i nieprzyjemności, korzyści i niekorzyści. Przed sprawiedliwością kroczy więc wolność, która jest jej niejako warunkiem koniecznym. Nie da się powiedzieć, co jest sprawiedliwe, jeżeli nie wiemy, co drugiemu sprawia przyjemność, a co nieprzyjemność, jakie przyjemności są dla niego ważne, jakie przyjemności gotowy jest poświęcić na rzecz jakich, jakie nieprzyjemności jest gotów znosić. Możemy się tego dowiedzieć, rzecz jasna, tylko od niego. Podobnie oczywiście, nawiasem mówiąc, nie jest możliwe zdefiniowanie innych sposób reakcji bez tej wiedzy.

Tu więc pojawia się nam wolny rynek, pojawia się wolność jako podstawa sprawiedliwości. Nie ma sprawiedliwości bez wolności, gdyż nie ma jednego, obiektywnego kryterium sprawiedliwości. A właściwie jest – ale taką sprawiedliwość może stosować tylko Bóg, ponieważ Bóg zna nas, Bóg wie wszystko i dokładnie wie, co komu sprawia przyjemność, a co nieprzyjemność, on tylko zna hierarchię przyjemności i nieprzyjemności każdego człowieka. My, ludzie, możemy tylko podejrzewać, na podstawie pewnych generalnych prawideł, że na przykład ukłucie igłą jest mniejszą nieprzyjemnością niż cięcie ręki piłą mechaniczną, nigdy jednak nie będziemy mieli pewności. Oczywiście, nie będziemy jej mieli również wtedy, gdy drugi człowiek powie nam, co sprawia mu przyjemność i w jakim stopniu, niemniej jednak nie mamy sposobu sprawdzenia jego twierdzeń.

Wolność więc przekracza sprawiedliwość ludzką. Pytanie, co zrobić, gdy ktoś wolność narusza, stosując wobec drugiego przemoc. Jak zareagować? Jaka reakcja na to byłaby sprawiedliwa? Mowa tu oczywiście o państwowym wymiarze sprawiedliwości i o prawie karnym: o tym za co i jak karać. Jak wymierzać sprawiedliwość, skoro nie ma jednej sprawiedliwości ludzkiej? Otóż tu trzeba oprzeć się na naszej ułomnej definicji sprawiedliwości, ułożonej na podstawie pewnych ogólnych prawideł. Upoważnienie do przełożenia sprawiedliwości nad wolność daje nam w tym przypadku sam sprawca, który swoim czynem sam przedkłada nijako nad wolność swoje własne definicje sprawiedliwości, hojności, okrucieństwa etc. Tu widzimy, że karać możemy wyłącznie za naruszenie wolności, ono bowiem daje nam tylko uprawnienie do przedłożenia naszej domniemanej, zobiektywizowanej jak to tylko możliwe definicji sprawiedliwości nad własną, subiektywną definicję sprawiedliwości sprawcy. Jest to zgodne z ogólną definicją sprawiedliwości, z jej istotą, którą jest proporcjonalność. W szczególe – proporcjonalność przyjemności i nieprzyjemności (i tu jest miejsce na różne „definicje” sprawiedliwości), ale w ogóle – proporcjonalność. Proporcjonalnie więc na to, że ktoś lekceważy sobie wolność drugiego, odpowiadamy naszym lekceważeniem jego wolności. Nie bierzemy więc tu już pod uwagę odczuć sprawcy, tego, czy kara sprawi mu przyjemność czy nieprzyjemność i w jakim stopniu i to nie tylko dlatego, że nie sposób tego ustalić, ale też dlatego, że on sam dał nam takie prawo, a wręcz zobowiązał nas do tego, nie interesując się tym, co sprawia przyjemność i nieprzyjemność ofierze. Aby więc zadośćuczynić pierwotnej sprawiedliwości, a więc proporcjonalności, lekceważymy jego odczucia. Zostaje nam więc sam czyn – i tylko na podstawie czynu możemy ustalać, jaka odpowiedź na niego będzie „sprawiedliwa”, ale już nie w sensie właściwym – proporcjonalności przyjemności i nieprzyjemności, ale w sensie ograniczonym do istoty sprawiedliwości, którą jest czysta tożsamość czy proporcjonalność – już nie odczuć, ale czynów. Z tego wynika, że w prawie karnym (ale właściwie tylko tam!) ma zastosowanie definicja sprawiedliwości jako prawa talionu, a więc „oko za oko, ząb za ząb”.

Oprócz wymienionych już sposobów reakcji moralnej, istnieją również, jak mówi tytuł, sposoby akcji moralnej, to jest działania, które nie jest odpowiedzią na działanie drugiego. Czy jednak jest tak w istocie? Właściwie tak – możemy przecież dokonać czynu sprawiającego przyjemność lub nieprzyjemność wobec kogoś obcego, którego widzimy pierwszy raz w życiu i który w związku z tym nie miał okazji dokonać czynu, który sprawiłby nam przyjemność lub nieprzyjemność. Nie oznacza to jednak, abyśmy czynili to bezinteresownie, to jest bezprzyczynowo. Zgodnie bowiem z tym, co pisałem w poprzednim wpisie, a także wcześniej, zawsze spodziewamy się jakiejś reakcji, jakiegoś skutku w postaci przyjemności bezpośredniej lub pośredniej (korzyści), jeżeli nie ze strony tego, który jest obiektem naszego działania, to ze strony innych ludzi bądź Boga. Mimo wszystko jednak odróżnimy akcję od reakcji i powiemy, że są następujące sposoby akcji moralnej:

  • Jeżeli ktoś dokonuje czynu powodującego przyjemność u neutralnej mu osoby, nazywamy to jałmużną.
  • Jeżeli ktoś dokonuje czynu powodującego nieprzyjemność u neutralnej mu osoby, nazywamy to…znowu okrucieństwem?

Tu oczywiście nazwy są znowu umowne. Warto jednak zauważyć, że nie ma tu mowy o sprawiedliwości. Sprawiedliwość jest wyłącznie sposobem reakcji, nigdy zaś akcji moralnej. Sprawiedliwość nie mówi nam nic o tym, co mamy czynić wobec człowieka, który nam nic nie uczynił.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>